Warszawskie fontanny
(Opracowane na podstawie artykułu Dariusz Bartoszewicz, Jerzy S. Majewski)
Zawsze stanowią atrakcję. Przyciągają ludzi, ptaki i zwierzęta. Poprawiają mikroklimat. Można w nich zanurzyć nogi, kiedy zmęczymy się wędrówką po mieście. W Warszawie mamy kilkadziesiąt fontann
Na fontanny decydują się nieliczni inwestorzy. Nie chcą ich ze względu na koszty i kłopotliwą konserwację. Woda tylko wyjątkowo zdobi nowe biurowce. Za to coraz częściej pojawiają się oczka wodne na terenie zamkniętych i strzeżonych osiedli. Te ogólnodostępne - jak na miejskim placu urządzonym przez spółdzielnię Osiedle Kabaty przy ul. Bronikowskiego - stanowią wielką rzadkość.
Nasze warszawskie wodotryski są skromne. Nie można ich porównywać z tymi, które znamy z bogatych metropolii takich jak Rzym czy Paryż - przypominające nawet całe skłębione morza w miniaturze pełne rzeźb. Teraz największe i najdziwniejsze fontanny powstają w Azji i USA. To całe spektakle wodno-świetlne, którymi sterują programy komputerowe.
W Warszawie mamy już jednak zwiastuny zmian. Są nimi np. nowe fontanny na dziedzińcu biurowca Metropolitan na pl. Piłsudskiego czy w centrum handlowym Blue City, które wiele potrafią, dużo kosztują (od ok. 140 tys. dol.) i stanowią atrakcję w mieście, gromadząc tłumy gapiów. Przy okazji poprawiają nastrój klientów. Szmer wody, jej falująca powierzchnia, skaczące bicze i mikroklimat zachęcają do głębszego sięgania do portfela. To zwykle w rejonie fontann i oczek wodnych w centrach handlowych są urządzanie miejsca spotkań i kawiarnie.
Fontanny III RP

Błękitny Wieżowiec
Oddana do użytku w 1991 r. jest bodaj pierwszą fontanną III RP w stolicy. Stanowi też ostatnią pamiątkę po nieboszczce Jugosławii, bo została zrealizowana przez firmy jugosłowiańskie (Generalexport Giposs) przekształcające nigdy niewykończoną konstrukcję - jaką był złocisty wieżowiec - biurowiec nazywany dziś "błękitnym wieżowcem". Fontanna z okrągłym basenem z białego marmuru jest podświetlana i bije okrągły rok. Znajduje się bowiem w nakrytym szklaną kolebką głównym holu budynku. Jest jednak miejscem publicznym, dostępnym od rana do wieczora.
Kabaty z pytonem
Modelowe miasteczko zbudowała spółdzielnia Osiedle Kabaty w rejonie ul. Bronikowskiego. Jego centrum stanowi plac nazywany forum z fontanną. - Działa już trzy lata. Tu umawiają się dzieci i mieszkańcy. Jeden z nich wpuścił kiedyś do środka pytona o długości kilku metrów - opowiada Zbigniew Santkiewicz, prezes spółdzielni. Zdradza, że ma brata, który lata boeingiem i fontannę ogląda z góry, kołując nad Warszawą. Kabacka fontanna jest podświetlana nocą. Oko cieszy świetnie utrzymana zieleń, obok działa też kawiarnia prowadzona przez rodowitego Włocha. Całość tworzy bardzo przyjazną przestrzeń o klimacie znanym z Południa. - Na całym osiedlu zaprojektowaliśmy układ trzech miejskich placów tylko dla pieszych. Oprócz Forum jest jeszcze duży plac zabaw z oczkiem wodnym. Kolejny zostanie dopiero urządzony. Na nim też powstanie fontanna, ale mała - wyjaśnia główny autor Michał Jeleń z Pracowni Projektów Architekt & Co.
Ponury grobowiec
Plac z fontanną powstał cztery lata temu przed kościołem Wniebowstąpienia Pańskiego przy al. KEN. Przez jakiś czas woda sikała. Teraz fontanna kojarzy się bardziej z pustym grobowcem niż miejscem spotkań lokalnej społeczności. - Tylko trochę ten plac i fontanna przypomina nasz projekt. Był robiony od nowa, łącznie z parkiem [im. Jana Pawła II - red.], już przez inny zespół na zlecenie władz Ursynowa - mówi Marek Budzyński, projektant kościoła. Uważa, że miejsce, które woda "na krótko ożywiła niesłychanie", załatwiły restrykcje sanepidu i policji. Dzieciarnia chętnie się kąpała w fontannie. Czy to przeważyło o zamianie atrakcji w ponurą nieckę obok parku Papieża, który tak kocha młodzież?
Odrzutowa jabłonka
Prawdziwym cudem techniki i hiperrealizmu w sztuce jest fontanna, którą zafundowała sobie firma Mostostal-Warszawa. Na placyku przed jej siedzibą przy ul. Konstruktorskiej 11a stoi drzewko z brązu. Zdobią je "złote" jabłka. To pomysł artystów z Agencji Artystycznej 3 A działającej przy warszawskiej ASP. Najpierw znaleźli starą jabłonkę pod Tarczynem. Potem wykonali jej odcisk w sylikonie i odlew z brązu. Specjalista od dynamiki gazów z Instytutu Techniki Lotniczej na Politechnice w konarach i gałązkach ukrył cały system rurek i dysz, które nad drzewkiem rozpylą wodną mgiełkę. - Fontanna już jest po konserwacji. Wszystko działa, jak należy - zapewniają w firmie DTZ, która zarządza budynkiem i opiekuje się jabłonką.
Sterowana komputerem
Pierwsza "inteligenta" fontanna, która robi z wodą prawdziwe cuda, zamieniając je np. w posłusznie skaczące przezroczyste węże, powstała w Galerii Mokotów. - Wszystkim steruje komputer. Mamy do wyboru kilka programów. Całość kosztowała chyba ok. 200 tys. dol., ale głowy nie dam sobie uciąć - mówi Janusz Stupkiewicz z Galerii Mokotów. Projekt powstał w kanadyjskiej firmie Crystal Fountains, specjalizującej się w wymyślaniu całych festiwali wody i światła. Jedną z ich realizacji jest ogromna fontanna przy drapaczach Petronas Towers w Kuala Lumpur.
Sik na trzy programy
Podziwiają ją tłumy turystów i sami warszawiacy. Mieści się pośrodku okrągłego dziedzińca biurowca Metropolitan na pl. Piłsudskiego. Działa od niecałego roku. Fontanna zaprojektowana przez sir Normana Fostera jest dziełem sztuki ściśle związanym z architekturą budynku. Projekt technologiczny i wszystkie części dostarczyła kanadyjska firma Crystal Fountains z Kanady. Woda bijąca w niebo opada na granitowy chodnik, spływa po nim i znika w szparach między płytami. To bodaj pierwsza w Warszawie fontanna bez basenu - taka, po której można chodzić, przemykając między bijącymi z posadzki strumieniami wody. - Wszystkim steruje komputer. Przewidzieliśmy trzy programy: dzienny, weekendowy i show - mówi Mieczysław Godzisz z Hines Polska. W programie show strumień ze środkowej dyszy tryska na wysokość 15 m, a woda z 18 bocznych dysz unosi się na 8 m. Komputer czuwa nawet nad tym, by regulować wysokość strumienia w zależności od siły wiatru. Całkowity koszt wraz z pracami budowlanymi wyniósł ok. 140 tys. dol.
Najwyżej tryskająca
Nie do pokonania jest urządzenie stanowiące największą atrakcję Blue City. Prawdziwe wodne show zapewnia fontanna ulokowana na głównym placu centrum handlowego, pod szklaną kopułą. Woda tworzy wciąż zmieniającą się kompozycję w przestrzeni, by wreszcie co pół godziny wytrysnąć na wysokość 26 m. To ponoć rekord Polski. Tę fontannę też zaprojektowali Kanadyjczycy z Crystal Fountains. Do jej dekoracji użyto ok. 2 mln małych kafelków, które tworzą niebiesko-błękitne wzory.
Granitowy wodogrzmot
Inwestorem centrum handlowym Klif jest firma norweska. Nic więc dziwnego, że tu fontannę ozdobiła rzeźba z kamienia, która przywodzi na myśl dzikie krajobrazy, góry, fiordy i wodospady. - Zaprojektował ją architekt Tormod Sikkeled. Fontanna ma dziewięć metrów wysokości i waży 21 ton. Granit przyjechał z Norwegii - zapewnia Magda Czerwińska z Klifa.
Wodotryski PRL

Pod zamkiem
Ta fontanna jest częścią wielkiego barokowego założenia urbanistycznego, jakim jest kanał królewski. Kanał wykopany ok. 1730 r. u podnóża skarpy, na osi Zamku Ujazdowskiego wiązał go kompozycyjnie z zakolem Wisły. Rzeka stanowiła jego naturalne przedłużenie. Po obu stronach kanału zamierzano wytyczyć aleje układające się w charakterystyczny plan otwartego wachlarza. Gdyby całość została zrealizowana zgodnie z oczekiwaniami króla Augusta II, zapewne nie zabrakło by i fontanny. Ta która jest, bijąca wprost z kanału, jest jednak całkiem nowa. Powstała w połowie lat 70. XX w.
Żaby w Albercie
Sprzątaczka w sklepie spożywczym Albert w al. "Solidarności" (tuż obok siedziby władz dzielnicy) przeciera ścierką dwie żaby z piaskowca. Żaby są wdzięczne i bezpieczne. Czuwają nad fontanną, która kilka lat temu, nie zmieniając miejsca, znalazła się nieoczekiwanie w budynku. W basenie pływają złote rybki. Nie zawsze tak było. Przez 40 lat żaby były dręczone przez niemądrych chłopców. Stały na zaniedbanym tarasie przed blokami osiedla Muranów.
Trzech chłopaczków z Mariensztatu
Trzej malcy od 50 lat spoglądają w wodę oparci o basen fontanny na Rynku Mariensztackim. Choć mają pół wieku, nadal pozostają małymi chłopcami, mimo że ich twarze z piaskowca nieco się zdeformowały. Jeden stracił nos, drugi ucho.
Motyli los barw
Schody wielkiej socrealistycznej osi w Parku Kultury na Powiślu. Poniżej tarasu, dziś zajmowanego przez kawiarniane ogródki, biła w niebo fontanna. W ciemnych latach 50. musiała wywierać ogromne wrażenie, bo na strumienie wody nakładały się strumienie światła z kolorowych reflektorów. Porównywano ją do iluminowanej fontanny w Dusznikach Zdroju. Wodotrysk na wielkich schodach sporadycznie działa nadal. Barwne światła zamarły jednak już po pierwszej zimie.
Granit i żeliwo wokół pałacu
Cztery fontanny na osi dawnej Chmielnej i Siennej są żeliwne, z delfinami. Formy mają klasyczne, renesansowo-antyczne. Dwie inne od strony Al. Jerozolimskich są z kamienia, długie z całą masą nisko sikających dyszy, największa jest ta od strony Świętokrzyskiej. Wszystkie te wodotryski uruchomiono 22 lipca 1955 r. wokół Pałacu Kultury i Nauki. Działają i mają się dobrze.
Plac na Rozdrożu
Fontanna drogowa. Aby do niej dojść, trzeba przejść przejściem podziemnym. Uruchomiono ja 22 lipca 1974 r. wraz z otwarciem Trasy Łazienkowskiej. Była częścią jej założenia i trzeba przyznać, że jest wyjątkowo udanym akcentem urbanistycznym. Największe zdziwienie budzi jednak to, że wciąż działa, bijąc na wiele metrów w górę.
Staw Mokotowski
W dekadzie Gierka dość dziki zakątek zieleni przy al. Niepodległości miał się ucywilizować i przekształcić w park pełen atrakcji. W planach był nawet wyciąg krzesełkowy i moc innych atrakcji. Na szczęście nie skończyło się tylko na wylaniu asfaltowych alejek i wycince samosiejek. W środku Pola powstał ogromny staw, do którego tryska woda z dysz. Latem wskakują do niego psy, ale także ludzie, którzy dawniej mogli korzystać z pobliskich basenów Skry, dziś kompletnie zdewastowanych.
Witroodklejki
Duża okrągła fontanna pośrodku rosarium w śródmiejskiej części Pola Mokotowskiego jest chora. Czasem tryśnie wodą, zwykle jednak zapada w głęboki sen. Było o niej głośno w połowie lat 70. Jej basen wyłożony został bowiem w całości witromozajką. Tysiącami maleńkich płytek ceramicznych, jakimi okładano niektóre prefabrykaty z fabryk domów (m.in. na osiedlu Wilanów). Niestety, witromozajkę słabo przytwierdzono do podłoża. I spora część kafelków szybko odpadła.
Pod Uniwersamem
To miało być pierwsze nowoczesne centrum handlowe w Warszwie. Uniwersam przy rondzie Wiatraczna miał być odpowiednikiem zachodnich supermarketów. Placyk z fontanną, wewnętrzne uliczki, sklepy i duży Sam. Dobrze prezentował się w "Dzienniku Telewizyjnym". W rzeczywistości nie przypominał supermarketów. Tandetne materiały, partackie wykończenie, sucha, smutna fontanna, chodniki jak po trzęsieniu ziemi, brud.
Fontanny historyczne

W Ogrodzie Saskim
Fontanna w Ogrodzie Saskim nie ma sobie równych urodą w Warszawie. Niedługo skończy 150 lat. Od tego czasu działa niemal nieprzerwanie. Wymaga pilnego remontu i chyba nieprędko się go doczeka, bo pochłonie on ponad 2 mln zł. Jest dziełem Henryka Marconiego. Odlana z żeliwa przypomina wielki kielich. Kiedyś stała na tle ażurowej kolumnady Pałacu Saskiego.
Zagubiona pod kinem
Żeliwna patera fontanny stoi na trzonie otoczonym trzema figurami wymodelowanymi przez znanego, XIX-wiecznego rzeźbiarza Leonarda Marconiego. Są to trzej "chłopaczkowie, z których jeden trzyma wiosło, drugi sieć, trzeci zaś trójząb". Niżej na cokole znalazły się stylizowane wyobrażenia delfinów. Tak wygląda fontanna przed kina Muranów - młodsza siostra wodotrysku Marconiego z Ogrodu Saskiego. Przenoszono ją dwukrotnie. Zaprojektowali ją Józef Orłowski i Alfons Grotowski. W 1866 r. stanęła na skwerze przy Krakowskim Przedmieściu. Kilkadziesiąt lat później w związku z budową pomnika Mickiewicza przeniesiono ją na trójkątny pl. Bankowy. Po wojnie plac przestał być placem, a fontannę w 1952 r. ustawiono przed kinem Muranów. Dziś trochę się tu zagubiła wciśnięta między betonową wieżę windy a wyjście z kina
 

Imieniny:

dziś: Alfreda Izydora
jutro: Niny Celiny

Wyszukaj w serwisie